Facebook

BOOKAHOLIC [Styczeń]


"Przejrzeć Anglików. Ukryte zasady angielskiego zachowania." - Kate Fox

Po książkę sięgnęłam, ponieważ ostatnio dość intensywnie uczę się angielskiego. Jestem jednak zdania, że aby nauczyć się języka nie wystarczy jedynie usiąść przy biurku i zacząć się uczyć w "tradycyjny" sposób. Wg mnie, aby móc dobrze władać językiem, trzeba poznać sposób myślenia, zachowania danej narodowości. Objawia się to szczególnie, kiedy próbujemy zrozumieć idiomy.

Kate Fox jest antropologiem społecznym. Antropolog w centrum swoich zainteresowań stawia człowieka. Autorka przygląda się zwyczajom i dziwactwom Anglików. Książka jest efektem kilkunastoletnich badań i eksperymentów. Fox jest Angielką jednak usilnie się stara, by nie rzutowało to na obiektywizm wyników jej badań.

Książka jest dość obszerna, zachowania Anglików są opisane dość szczegółowo, czasami wręcz nie mogłam uwierzyć, że aż tak szczegółowo. Kiedy jeszcze w bibliotece spojrzałam na spis treści, bez cienia zawahania wypożyczyłam tę książkę. We wstępie, jak to we wstępie autorka przedstawia nam, co, gdzie i jak badała. Część pierwsza to "kody konwersacji", pod lupę bierze słynne angielskie rozmowy o pogodzie, angielski humor oraz specyficzny język w angielskich pubach. Część druga to "kody zachowań". Tu Fox prezentuje różne dziedziny życia Anglików, m.in. rozrywkę, jedzenie czy seks. Autorka szuka powiązań między zachowaniem a rozmową, szuka prawidłowości, które pomogą jej zdefiniować podstawowe cechy Anglików.

Największa zaleta tej książki, bez której ciężko byłoby przez nią przebrnąć ze względu na jej objętość, to humor autorki. Jeśli tak wygląda słynny angielski humor, to ja chcę do Anglii tu i teraz. Po drugie szczegółowość, jeśli jesteś nastawiony na to, iż poznasz, co Anglicy myślą o piłce nożnej, czy jak na prawdę wyglądają puby w Anglii, to dowiesz się tego. Jeśli nastawiasz się na poznanie innej dziedziny życia, to zapewne też ją poznasz.

Jeśli chcesz z grubsza poznać zachowanie Anglików i sposób ich myślenia, np. tak jak ja, co celów nauki języka, to książka może Cię denerwować (tak jak mnie). Wielokrotnie w myślach miałam owe "no bez przesady". Jednak to książka pisana przez antropologa, a nie osobę, która po prostu mieszka w Anglii i wzięła się za pisanie książki, bo to przecież teraz takie modne.

Ze względu na moje oczekiwanie i potrzeby, książka ta jest gdzieś pomiędzy godnej polecenia, a nie polecam. Czyli zwyczajowe 5/10. Tak, bo dowiesz się jak Anglicy się zachowują, poznasz zasady angielskiego humor, świętość zasady fair play, ich powściągliwość czy inne, które sobie tylko zamarzysz. Nie, bo 616 stron dla Anglików to jednak za dużo, bo jednak my Polacy, to jeszcze nacjonalistami jesteśmy. A tak serio- dla osób, które potrzebują zarys jak Anglicy myślą i jak wygląda ich życie, książka będzie traktować temat zbyt szczegółowo.

"Wyprawa"- Marek Kamiński

Pisząc ten tytuł zdałam sobie sprawę, że chyba jeszcze w serii "Bookaholic" nie było tak krótkiego tytułu. Ale to nie ważne (a może jednak ważne?).
Na początku poznałam Marka Kamińskiego, potem pomaszerowałam do biblioteki po książkę. A poznałam go dość przypadkowo. Pewno zimowego wieczoru zdarzyłam się rzecz, która często mi się zdarza.Chciałam obejrzeć na yt jeden filmik, no a potem już wiecie, co się stało. Dwudziestym filmikiem był wywiad z Markiem Kamińskim, który jak się domyślacie bardzo mi się spodobał.

I tu nie tyle urzekły mnie wyprawy, o których mówił, a sposób w jaki o nich mówił, to jak wyglądał, jak się zachowywał. Był po prostu nadzwyczajnie skromny, i to ta jego skromność przywiodła mnie do tej książki.

Tytuł książki może zmylić. Jeśli szukasz książki przygodowej, która będzie trzymała w napięciu, to polecam "Przesunąć horyzont" M. Wojciechowskiej. Jeśli w Twojej głowie zrodziła się myśl, a może by tak zdobyć biegun i szukasz praktycznego poradnika jak to zrobić, to "Wyprawa" nie będzie dobrym wyborem. Ideą książki jest to, aby każdy z nas dążył w życiu do odnalezienia swojego bieguna, czyli czegoś nowego, czego nikt jeszcze wcześniej nie dokonał. Ta książka mówi o wyprawie w głąb siebie, dojściu do własnego bieguna.

Książkę czyta się przyjemnie, rozdziały są krótkie, a całość jest napisana dość prostym językiem. Dla mnie plusem tej książki jest autor, i nie chodzi mi o Kamińskiego zdobywcę biegunów, a Kamińskiego filozofa. Mało, kto wie, iż Kamiński z wykształcenia jest filozofem. Jest to ciekawe doświadczenie i coś nowego, poczytać o wyprawie z innej strony. O tym co się dzieje z nami duchowo, co się dzieje z naszą głową podczas takich wypraw.

Według mnie minusem tej książki może być przeżycie swego rodzaju zawodu, że podczas jej czytania nie doświadcza się tych emocji, jak podczas czytanie książek podróżniczych. Osobiście twierdzę, że mam swego rodzaju predyspozycje to "filozfowania", ale tam jest tego tyle, że jednak po kilku rozdziałach moja głowa musiała odpocząć.

Książkę polecam. Dla każdego. W swoim tempie, ale dla każdego.
Kapuścińskie kiedy stwierdził, że "Podróż nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręcie się w nas dalej, mimo, że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. "
Przeczytajcie "Wyprawę", a zrozumiecie ten cytat, zrozumiecie, co autor miał na myśli.

"List w butelce"- Nicholas Sparks

Od września nie czytałam żadnej powieści. To jest powód, że wybrałam akurat tę pozycję. A potem się dziwie, jaka to ja niewrażliwa, niedelikatna, nieromantyczna...

Autora znam dobrze z moich "młodzieńczych lat". W podeszłym wieku postanowiłam sobie przypomnieć uczucia i emocje, które potrafił we mnie wzbudzić. Autor bardzo doceniany, znany i lubiany. Na podstawie jego książki nakręcono słynną "Szkołę uczuć" oraz "Ostatnią piosenką" z Miley Cyrus w roli głównej. "List w butelce" również doczekał się swojej ekranizacji.

Powieść opowiada historię miłości Teresy- znanej dziennikarki, i Garetta- instruktora nurkowania, nie mogącego poradzić sobie ze śmiercią żony. Garett, aby ulżyć sobie w rozpaczy nad zmarłą ukochaną pisze do niej listy, zamyka je w butelkach i wyrzuca do morza. Jeden z tych listów odnajduje Teresa. Jest ona tak wzruszona treścią listu, iż postanawia odnaleźć człowieka, który potrafi tak kochać.

Jak to mawiają coachowie- wszędzie trzeba szukać pozytywów. Tak więc, czasami fajnie jest oderwać się od rzeczywistości. I zawsze lepiej jest wybrać "List w butelce" aniżeli "Trudne sprawy"- budujemy swój zasób słownictwa, czytając robimy mniej błędów. Czytanie ma dużo zalet, ale to już wszyscy wiemy od szkoły podstawowej.

Nie oczekiwałam fajerwerków, ale ta książka choć na chwilę nie potrafiła mnie wciągnąć. Rozdziały mi się strasznie dłużyły, była dla mnie strasznie nudna. I to już nawet nie chodzi, o to czy było to realne, czy nie. Po tak znanym tytule oczekiwałam czegoś więcej. Jakiegoś trzymanie w napięciu, jakiś emocji, whatever...

...



Komentarze

Popularne posty