Bookaholic [październik]




"Czajnikowy.pl. Dobra herbata"- Rafał Przybylok

Kanał Czajnikowy.pl śledzę już od pewnego czasu i jak tylko dowiedziałam się, że zostanie wydana książka tego oto autora, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć.
Oczywiście powodem, dla którego kupiłam tą książkę jest moje zainteresowanie tematyką herbat. Chciałam mieć swego rodzaju vademcum herbaciane, które zbuduje podstawy mojej wiedzy o herbacie.

Autorem jest Rafał Przybylok- prowadzący portal Czajnikowy.pl. Poza tym wielki pasjonat herbaty, yerba mate i chyba najbardziej znany popularyzator kultury herbacianej w Polsce.

Książka składa się z pięciu części. Pierwsza z nich wyjaśnia nam, co to w ogóle jest herbata, jakie ma właściwości i jak kultura herbaciana ewoluowała na przestrzeni wieków.
Druga część to przedstawienie warunków klimatycznych, w jakich uprawiana jest herbata, następnie jak jest obrabiana, zanim trafi do naszych kubków oraz jakie mamy rodzaje herbat.
Trzecia część (najbardziej mnie wciągnęła) to herbata na świecie. Dowiadujemy się z niej, jak herbatę pije się w różnych częściach globu, m.in.: jak narodził się zwyczaj five o'clock i jak do Polski trafiła bawarka.
Czwarta część to praktyczny poradnik dotyczący akcesoriów, parzenia, przechowywania oraz opisywania herbaty. Niesamowite jest to, że większość z nas opisując herbatę mówi tylko o smaku, nie zwracając uwagi na inne aspekty takie jak napar i wygląd liści suchych czy w trakcie parzenia.
Piąta część to ciekawe przepisy na napoje herbaciane, a także kosmetyki i środki czystości na bazie herbaty.

Książka jest przepięknie wykonana- posiada twardą oprawę i cudowną szatę graficzną, która wydobywa piękno kultury herbacianej,zamieszczono wiele rewelacyjnych fotografii.
Autor genialnie uporządkował informacje, napisana jest od ogółu do szczegółu, nie ma powielania się tych samych informacji. Dzięki temu dużo treści zostaje w głowie.
Ponadto autor zamieścił bardzo dużo przepisów na przyrządzanie tradycyjnych herbat różnych państw np.: tybetańskiej z dodatkiem masła, mocno słodzonej herbaty tureckiej, czy jeszcze nie tak dawno u nas popularnego rosyjskiego czaju.
Bardzo spodobało mi się również to niekonwencjonalne spojrzenia autora na herbatę. Dostajemy instrukcję na herbaciany płyn do czyszczenia szyb i mebli, a także wyjaśnienie, dlaczego on zadziała. W książce nie ma niedomówień, autor ma iście rzetelną wiedzę.

Doświadczyłam jednej niedogodności związanej z tą książką. Zabrałam ją do autobusu, a potem nosiłam przez pół dnia w torbie na ramieniu. Ciężka. Bolało ramię.

Widać, że Przybylok w tą książkę włożył całe swoje serce. Nawet jak podaje przepis na herbatę z drugiego końca świata, w której skład wchodzą produkty o nieznanej dla przeciętnego Polaka wymowie, to przystosowuje ją na polskie warunki, dostajemy składniki dostępne dla każdego. Ośmielam się stwierdzić, że autor miał na myśli trafić z tą herbatą do każdego z nas.

"Szału nie ma, jest rak." - Katarzyna Jabłońska (w rozmowie z ks. Janem Kaczkowskim)

Nie pamiętam, kiedy i skąd dowiedziałam się o ks. Janie Kaczkowskim. Śmiem twierdzić, że trudno jest nie znać choć ogólnego zarysu kto to taki, skąd się wziął w internetach itp.
Sięgnęłam po tą książkę, bo na półce w bibliotece nie było najpopularniejszej- "Życie na pełnej petardzie".

Jan Kaczkowski to ksiądz, doktor teologii moralnej i bioetyk, prezes Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Dla mas znany głównie ze swojej walki z rakiem i ogromnego dystansu do swojej choroby.
Z księdzem rozmawia Katarzyna Jabłońska- absolwentka Wydziału Filologii Polskiej UW, krytyk filmowy.

Cała książka ma formę wywiadu z ks. Janem, której każdy rozdział porusza inne kwestie. Pierwszy rozdział to relacja księdza z jego relacji z rakiem, jak rak zmienia życie ofiary, a także jego bliskich. Drugi rozdział dotyczy umierania pacjentów hospicjum założonego przez Kaczkowskiego. Ksiądz opowiada o sposobach umilania (jakkolwiek ten wyraz jest nieodpowiedni) odchodzenia z tego świata, m.in.: serwowanie homara na śniadanie.
Czwarty rozdział bardzo mocno porusza nasze człowieczeństwo- emocje, bliskość, nagość, kontakt fizyczny.
Rozdział piąty dotyczy bioetyki, terapii uporczywej i pozwalaniu odchodzić naszym bliskim.
Szósty rozdział jest o przeżywaniu umieraniu (kolejna dziwna fraza), o kolejnych etapach odchodzenia z tego świata, duszy i ślubach chorych zawieranych w hospicjum.
Rozdział siódmy dość przyziemny, o tym, jak jest się prezesem hospicjum, gdy ma się raka oraz niesamowita historia przemiany duchowej Patryka.
Rozdział ósmy- seksy (OMG).
Rozdział dziewiąty- rzecz o bioetyce i trochę kontrowersyjnych słów, takich jak in vitro czy aborcja. 
Ostatni rozdział to historia powołania ks. Kaczkowskiego.

Kaczkowski nie owija w bawełnę, nie upiększa, nie szuka ładniejszych słówek. On przedstawia nam konkrety. Dla mnie sposób, w jaki ks. Jan mówił o śmierci, był osłupiający, nie widziałam jak mam się zachować, bo on mówił o niej wprost, taka jaka ona jest z punktu duchowości i biologii.
Fascynujące jest poznanie życia osoby, dla której śmierć to codzienność, który tak bardzo oswoił tą śmierć.

Czułam pewien dyskomfort czytając o procesach biologicznych oraz bioetyce, m.in.: terapii uporczywej. Nie mogłam się "połapać", to nie było z serii "Bioetyka dla laika", a raczej rozmowa z innym doktorem, albo chociaż studentem bioetyki.

Aby tak swobodnie mówić i przebywać ze śmiercią, trzeba być pewnym siebie. Pewnym siebie, czyli świadomym siebie, nie bać się siebie, nie uciekać do głośnej muzyki, zgiełku miasta i innych zagłuszaczy. Trzeba wypłynąć na głębię. Głębie swoich grzechów, słabości, przeszłości i prawdy.

"Gringo wśród dzikich plemion"- Wojciech Cejrowski

Książkę po raz pierwszy zobaczyłam w sklepie internetowym (nieczynnym w niedzielę!) WC. Docelowo szukałam Mate, ale jak to w internecie bywa, przypadkiem kliknęłam zakładkę z książkami. Książki nie kupiłam, ani nie pobiegłam od razu do biblioteki, a ot tak przypadkiem znalazłam na półce bibliotecznej w kategorii "Geografia".

Hmmmm....o autorze. Wojciech Cejrowski. WC. Pan z telewizji. Kontrowersyjny. Szukałam ankiety, czy więcej Polaków go lubi, czy nie, lecz nie znalazłam. Ja lubię.

Książka opowiada o przygodach Cejrowskiego z rdzenną ludnością Ameryki Południowej i Środkowej. Autor zdaje relacje ze zwyczajów panujących wśród plemion, a także ich stylu życia.
Dalej o niebezpieczeństwa czyhających w dżungli (z strony fauny jak i flory), misjach chrześcijańskich i niechrześcijańskich.
Pisze o okresie, gdy zajmował się ruinami i jeździł do krajów Ameryki Środkowej. Było to za czasów, gdy Polska była krajem komunistycznym i wyprawy do tych krajów były czasami wręcz nie możliwe. Cejrowski pisze o tym, jakimi sposobami udało mu się dostać, tam, gdzie chciał.
Ostatnia część to relacja ze zdobycia bieguna dżungli- Darien, przez Cejrowskiego i Blondynkę.

Po pierwsze, jak się czyta, to ma się głos Cejrowskiego w głowie. Nie wiem, czy można inaczej, a także, czy to plus czy minus. W czasach, gdy płaci się za pisanie krótkich postów na IG (if you know what I mean), to w sumie duży plus.

Książka wciąga co pewien czas i wtedy jest fajnie, można się przenieść na wyprawę z Cejrowskim, choć nie wiem, kto, by się na ową odważył.

Forma tej książki nie przemawia do mnie. Dla mnie tam jest chaos. Na początku był Chaos. No właśnie nie, cały czas był Chaos. Według mnie z tej książki można by było zrobić kilka książek, bo każda z jej części, to osobna historia.

Cejrowski jest osobą publiczną i nie oszczędza w wypowiadaniu się na różne tematy. Wszyscy go znamy, kojarzymy, mniej lub bardziej. Czytając jego książkę ciągle miałam z tyłu głowy myśl: ile z tego to prawda, a ile wyolbrzymienie.

Na okładce widnieje napis "Bestseller 150 000 sprzedanych egzemplarzy". Nie żałuję czasu poświęconego na przeczytanie tej książki, było w niej kilka zdań, które zapisałam, bo były bardzo mądre. Ale nie wiem, dlaczego aż 150 000.

Komentarze

Popularne posty