Bookaholic [wrzesień]

Zapraszam Was na pierwszy tekst z cyklu "Bookaholic", w którym będę się z Wami dzielić, jakie książki przeczytałam w danym miesiącu.



"Potęga KIEDY. Żyj w zgodzie ze swoim naturalnym rytmem" - Michael Breus

O książce dowiedziałam się z bloga Happyholic, gdzie autorka ciekawie przybliżyła 4 typy chronotypów wyszczególnione w tej książce.

Autorem jest chronobiolog i psycholog, który poświęcił się szukaniu synchronizacji życia z zegarem biologicznym. Zaburzenia tej synchronizacji prowadzą m.in. do zaburzeń snu, o czym autor często w wspomina w książce.
Książka wyszczególnia 4 chronotypy:

  • Delfiny- unikają ryzyka, dążą do doskonałości, koncentrują się na detalach, budzą się niewypoczęte i długo odczuwają zmęczenie, najbardziej pobudzone są w nocy, mają problemy z bezsennością, a ich sen jest płytki i łatwo je wybudzić.
  • Lwy- skrupulatne, stabilne, optymistyczne, osiągają wyniki powyżej oczekiwań, priorytetowo traktują formę fizyczną i zdrowie, budzą się o świcie w pełni wypoczęte, zasypiają z łatwością, najbardziej produktywne są rano.
  • Niedźwiedzie- ostrożne, otwarte na ludzi, tolerancyjne, unikają konfliktów, lubią to, co znajome, budzą się po jednym lub dwóch sygnałach budzika, najbardziej są pobudzone rano i wczesnym popołudniem, lubią drzemać w ciągu dnia.
  • Wilki- impulsywne, pesymistyczne, kreatywne, podejmują ryzyko, priorytetowo traktują przyjemności, mają trudności ze wstawaniem przed 9:00, czują się otępiałe do południa
Książka zawiera test, który przyporządkowuje do jednego z powyżej wymienionych chronotypów. 
Celem książki jest pokazanie, że największe znaczenie ma kiedy wykonujemy dane czynności. Przestawia myślenie z co? gdzie? jak? na kiedy? Wskazuje, że to właśnie "kiedy" ma ogromne znaczenie dla osiągania sukcesów i życia pełnią szczęścia. 
Dla każdego chronotypu autor przedstawia, jak powinien wyglądać ich idealny dzień. O której trzeba wstać, o której się uczyć, sprzątać, ćwiczyć, negocjować. Na wszytko jest idealna pora dnia. 

Układ rozdziałów i ich długość sprawia, że książkę czyta się lekko i dosyć szybko. Po jej przeczytaniu na pewno zwiększyła się moja świadomość samej siebie. Będę przykładać większą uwagę do tego, kiedy jem, uprawiam sport i jak polepszyć swoją jakość snu. Książka w bardzo dużym stopniu skupia się na śnie, jego zbawiennej roli w życiu każdego z nas. Nie mam problemu ze senem i ogólnie nie mam zwyczaju zarywać nocy, ale będę dbała o niego jeszcze bardziej. 

To, co mi się nie podoba w tej książce to powtarzanie wielokrotne tych samych informacji. Uważam też, że autor przedstawił temat nazbyt drobiazgowo i człowiek chyba, by oszalał jakby miał przestrzegać tych wszystkich odpowiednich pór. Mojemu mózgowi ciężko było ogarnąć te wszystkie "kiedy" proponowane przez autora. 

Podsumowując, książka warta jest przeczytania, lecz z pewnym dystansem. Może gdzieś tam żyje człowiek przestrzegający tych wszystkich odpowiednich godzin...


"Przesunąć horyzont" Martyna Wojciechowska

Książką zainteresowałam się po obejrzeniu live WhatAnnaWears, w którym opowiadała, jaki wpływ na nią wywarła.

Uważam, że przedstawianie autora jest co najmniej zbędne, dlatego przechodzę dalej.

Książka opowiada o wyprawie Martyny Wojciechowskiej na Mount Everest. Chociaż nie. O czymś więcej.
Opowiada o walce, spełnianiu marzeń, o nauce cierpliwości, pokory.
Ale przede wszystkim uczy patrzenia dalej, ponad horyzont. Uczy z odwagą patrzeć w dal. Życie to coś więcej niż tylko to, co jest dziś, to nasze plany, marzenia i każde najmniejsze kroczki ku ich osiąganiu.

Podczas czytania książka przeniosła mnie tam, w Himalaje. Walczyłam razem z Martyną o każdy krok do przodu. Przeczytana w dwóch podejściach, bo trzeba było obiad zjeść.
Genialna! To jedna z tych książek, która będzie ze mną przez długie lata.

Po moich łzach, radości, zdenerwowaniu i wielu innych emocjach, które mi dostarczyła, nie potrafię napisać ani zdania krytyki w kierunku tej książki. Może dlatego, że wczoraj skończyłam czytać i te emocje jeszcze nie odpadły.

Polecam! Żadne moje słowa nie oddadzą jaka ona jest i jak bardzo przestawia myślenie, więc wypożyczcie, kupcie i czytajcie.

"Biały zamek" Orhan Pamuk

Po książkę sięgnęłam, bo uświadomiłam sobie, że już dawno nie miałam w rękach powieści. Autor został mi polecony przez osobę, z którą pracowała. Opowiadała mi o pięknym opisie Istambułu i o swoim zauroczeniu tym autorem. Tytuł wybrany zupełnie przypadkowo, chociaż nie- książka była jedną z najmniej obszernych dzieł Pamuka na półce bibliotecznej.

Autorem jest turecki pisarz, który w 2006 roku zdobył Nagrodę Nobla. Celowałam bezpiecznie, żeby nie poczuć zawodu i zmarnowanego czasu.

Akcja powieści rozgrywa się w XVII wieku w Turcji. Młody Wenecjanin zostaje schwytany przez tureckich piratów i oddany w niewolę. Jego Panem zostaje Hodża, który jest do głównego bohatera niesamowicie podobny fizycznie. Ponadto Pan i niewolnik dzielą wspólnią pasję do nauk, m.in.: astronomii, medycyny. Każdego dnia bohaterowie mają bliższą więź i poznają się coraz bardziej. Ich niezwykłe podobieństwo doprowadza do tego, że zatracają swoją tożsamość.

Zawodu nie przeżyłam. Czasu nie zmarnowałam. Mój pierwszy raz zetknięcia się z motywem sobowtóra w literaturze- jakże udany. W szoku jestem, że książka, w której nie ma dialogów może być ciekawa i przyjemna do czytania. W zamian dostajemy piękne opisy Istambułu i Turcji w tamtym czasie, a także relacje z epidemii dżumy, a raczej wg Wikipedii jej nawrotu.
Bardzo ciekawa była dla mnie relacja autora z pisania tej powieść. Ile pracy musiał włożyć, aby przenieść nas w tamte czasy. I że to nie jest tak hop siup, miał wenę, siadł i napisał. Opowiada jak pogłębiał swoją wiedzę historyczną, jak czerpał z innych książek, w których występuje motyw sobowtórów.

Jest dziwna i nie jest lekka do czytania, ale ja po prostu być może odwykłam od literatury pięknej.
Skłania do namyślania się i analizowania, nie jest oczywista, co nie czyni z niej książki do poduszki po ciężkim dniu.

Polecam. "Dziś już wiem", że to nie ostatnia książka Pamuka w moich rękach.











Komentarze

Popularne posty